Nasz hovo-gronek już w hoteliku.
Spędził w schronisku ponad rok. Dziś został wyprowadzony z boksu, dostał ode mnie niebieską obrożę, od schroniska różową zawieszkę (info, ze ma chipa). Pani ze schroniska zrobiłam nam fotke na pożegnanie (może dostanę? to wstawię). Był przerażony, w ogromnym stresie. Króciutki spacer nie bardzo rozładował jego emocje, prowadzenie na smyczy nie bardzo kojarzy mu się z pzryjemnością, więc żeby nie pzredłużac niepotrzebnie niekomfortowej sytuacji został wpakowany do mojego auta, do klatki. Początkowo denerwował sie bardzo, sapał, drapał podłogę, ale po kilku minutach położył sie i tylko co jakiś czas zmieniał pozycję. Prawie dotarliśmy na miejsce, gdy niestety zwymiotował ....
Już u pana Piotra otworzyłam klatkę, wzięłam koniec smyczy z pomiędzy jego nóg i ogona (siedział spokojnie) i wywabiłam go glosem. Pomalutku, ostrożnie wysiadł sam. Nieco sie pzreszliśmy, a potem został zaprowadzony do swojego kojca.
Najbliższe dni to będzie adaptacja do nowych warunków, do minimum ograniczone wszelkie ingerencje w jego osobę. Zostanie odrobaczony dwakroć i zaaplikowana będzie profilaktyka antykleszczowa i antypchłowa.
Przy okazji zapoznałam sie z Kamim, mieszka o dwa aboksy dalej.
O samym hoteliku i opiekunie mogę wypowiadac się w samych superlatywach.
To tyle na dziś. Aha - poprosze o pzreniesienie wątku do odpowiedniego działu.