Już rok minął!!! Niesamowite, jak ten czas leci. Ale jak to dobrze, bo psy nam mądrzeją i wiele problemów znika.
Co do polowania na traktory i inne głośne pojazdy - no cóż, trenerzy tzw. pozytywni radzą, żeby psa stopniowo odwrażliwiać, przyzwyczajać do coraz mocniejszych bodźców, tylko nie dają przepisu na to, jak podporządkować całe życie (nasze i innych) tej metodzie odwrażliwiania. Ja w każdym razie w nią nie wierzę, bo u nas okazała się całkowicie nieskuteczna. Dlatego należy zacząć od sytuacji, np. podczas spacerów, gdy możecie szybko, w zasadzie natychmiast, zareagować, nie pozwalając Borysowi na dzikie akrobacje, jeśli chce dorwać ścigany obiekt. Krótko mówiąc - ostre korekty, które polegają na intensywnych szarpnięciach i natychmiastowym luzowaniu smyczy, żeby psa nie podwieszać, nie holować, nie szarpać nim w te i wewte. Ciągnięcie go do siebie będzie powodować ciągnięcie psa w drugą stronę, szczególnie gdy jest na szelkach, a więc całkowicie mija się z celem. Najważniejsze jest, żeby z reakcją korygującą (bardzo mocne pociągnięcie smyczy i jej natychmiastowe zluzowanie) nie czekać, aż pies jest całkiem zafiksowany na traktor czy motocykl. Trzeba wychwycić ten moment, gdy jeszcze nie zdążył się nakręcić. W przeciwnym razie ostra korekta smyczą może spowodować przekierowanie agresji na Was albo wzmocni jego atak na upatrzony obiekt. To trudne, ale do zrobienia. Gdy tylko usłyszycie odgłos zbliżającego się traktora, to najpierw spróbujcie psa nakierować na coś innego, np. na jakieś zajęcie z Wami (niech zrobi siad, poda łapę, cokolwiek, za co możecie go nagrodzić smaczkiem lub piłką). Jeśli jest na to już za późno, to 1) musicie zachować spokój i nie krzyczeć na Borysa, nie szarpać go na zapas, nie łapać za obrożę, bo to wszystko jeszcze bardziej go nakręci - dla psa to sygnały, które oznaczają, że coś się dzieje i że musi zrobić coś natychmiast, np. rzucić się w pogoń; 2) skrócić smycz, spokojnie iść dalej, nie zachowując się inaczej niż zwykle (wiem, jakie to trudne, bo człowiek z reguły już zdążył się spocić ze stresu

); 3) gdy Borys wystrzeli, należy go szybko, bardzo silnie szarpnąć smyczą, a potem ją od razu zluzować. To szarpnięcie ma pomóc wybić go z tego nakręcenia, to coś w rodzaju stuknięcia kogoś w ramię, gdy się w coś za bardzo zaangażuje, np. wścieknie na coś, żeby przywołać go do porządku. To szarpnięcie powinno być bardzo silne, nawet takie, że pies może na chwilę stracić równowagę, bo wtedy musi zainteresować się czymś innym. W przypadku mojej drugiej suki musiałam posłużyć się kolczatką, ale nikomu nie polecam, kto nie jest do niej przekonany.
Natomiast nie mam pomysłu na wkręcanie się Borysa na traktory, gdy siedzi w kojcu, bo wtedy macie w zasadzie zerowe szanse na szybką reakcję. I pewnie nie ma Was też w domu, gdy siedzi zamknięty. To trudna sprawa. Chyba najłatwiej byłoby przenieść kojec…
