

Jeśli chodzi o gości, to tylko przy tych o silnych nerwach możemy go puścić luzem, przy stracholcach jest 5 metrowa linka w wiacie garażowej, na którą zapinam Moriego. To nawet nieźle działa, bo on po zapięciu natychmiast się uspokaja i spokojnie sobie drzemie albo obrabia naszykowanego na tę okazję Konga lub kosteczkę i nie próbuje walczyć z uwięzieniem.Mogę go też na smyczy wyprowadzić poza posesję i pójść z gości na spacer, wcale się nimi nie interesuje, dopóki nie wracają w obejście

Zastanawiam się też jak przywita babcię, tą, która z nami mieszka, po 3 tygodniach nieobecności, mam nadzieję, że nie będzie próbował jej zjeść, liczę, że jednak się ucieszy. Też muszę dopilnować babcię, która ma tendencje do rozpuszczania zwierzaków ( koty owinęły sobie ją dookoła łapy), żeby jednak trzymała się zasad.
No i zobaczymy...