Wiesz, a mnie zastanawia zachowanie Kaori. Piszesz, że ona źle znosi podróże, nie lubi zmiany trasy, ma swoje rytuały, które są dla niej "święte". To wszystko mogłoby wskazywać na to, że Karoi jest bardzo niepewna siebie, nie znosi zmian, bo one ją stresują. Natomiast wciąż powtarzający się rytm dnia daje poczucie bezpieczeństwa, wzmacnia pewność siebie, bo nie ma niespodzianek - wszystko jest jak zawsze. Nie potrafi wypoczywać w nowych miejscach i nie lubi naruszania jej przestrzeni. Tak przynajmniej odczytałam Twój wcześniejszy wpis.
Ja znam takie zachowania, wiem, że to typowe dla psów lękowych, przerażonych nowym. Taka była kiedyś, a czasem jeszcze bywa moja Tonia. Początkowo wspólne wyjazdy na urlop były dla nas przekleństwem. Ona nie potrafiła spać w obcym miejscu, nawet gdy miała swój kocyk. Nie potrafiła wypoczywać i się wyluzować, bo cały czas czuwała, jakby czegoś się strasznie obawiała.

Stresowały ją obce dżwięki, kształty, przestrzenie. Pomijając intensywne treningi, które poniekąd wymusiły na niej przyzwyczajenie się do nowych miejsc, wielką pomocą okazała się składana klatka materiałowa, która stała się jej przenośnym domem. Klatkę (taki transporter) potrzebowałam na treningach, by pies mógł odpocząć i zregenerować się przed kolejnym wejściem, ale jednocześnie klatka stała się kawałkiem jej domu, oznaką bezpieczeństwa, azylem. Rozstawiam ją w domu, gdzie sunia sama do niej wchodzi i wychodzi, czasem jest tam zamykana, a potem zabieram tę klatkę wszędzie, dokąd jadę: na treningi, ale i na urlop czy w gości. Wtedy ona świetnie wypoczywa, nie ma problemu z nowym miejscem. Może to jakiś pomysł dla Was?
