Miło się czyta takie pochlebne informacje.
Moje suczydło przeszło ze mna sporo. A może ja z nią?

tak czy inaczej wiele musiałysmy się nauczyć. Dziś zupełnie inaczej odchodze do psów, niż jeszcze 4 lata temu.
Dzięki Niej kilka innych osiedlowych psiaków jeszt szcześliwszych, bo umiałam pomóc ich włascicielom.
Marzy mi się szczeniak, którego mogłaby wychować - chciałabym, by nauczył się od Niej ile da radę... Ale kurczę, za małe mieszkanie. I plany rzeprowadzkowe... I tylko wciąz pytanie "kiedy?"
Ale może jeszcze się na uda.

Gdzieś w mojej przyszłości na 90% jest hovek. (90% bo ostatnio o mało co nie złamałam się na adopcję nieokreślonego mixa, która z Hovkiem tylko umaszczenie - czarne -podpalane ma wspólne... A do tego rozmiar nie taki i uszy stojące...) ALe i tak śliczna. Prawda, Karina?
