"Powoli do przodu" tak możnaby podsumować osiagniecia Rity.
To co dla każdego naszego "pieszczocha"wydaje sie takie zwyczajne,dla Rity to milowy krok.
Takie proste ,zapiać smycz i idziemy....
Ale jak iść,kiedy boi sie psia dusza,boi sie caly pies?Jak dotrzeć ,jak pokazac ,ze czlowiek to nie tylko zło?
Udalo się

Ogromem pracy Magdy,ogromem pracy psiej glowy i wiarą psiego serducha w to,ze skoro inne psy za czlowiekiem podązają i nic im sie nie dzieje,to Ricie tez sie nic nie stanie

Poczatkowo wielkim wsparciem dla Rity byla sfora.To przy innych psach czula sie pewniej,czula sie bezpiecznie.
Z czasem zaczęla nabierać zaufania do opiekunki.Przychodzi na wolanie,chodzi na smyczy i...podrózuje .
Tak.PODRÓZUJE ,bo Rita wybrala sie na wyprawę do lecznicy

Nie,nie vet przyjechal i zbadał.Rita z opiekunką pojechala na umowioną wizytę (badania)

Dobrze zachowywala sie w samochodzie,do lecznicy weszla na lużnej smyczy.Nie bylo już przerazenia w oku,nie bylo polerowania brzuchem posadzki.Nie wiem ile Ją to kosztowalo ,ale "egzamin z zaufania" zdała.Ułożyla sie grzecznie przy nogach Magdy i czekala na badanie.
Dzielna sunia
