Miala byc kronika domu tymczasowego ,a tu takie zaleglości
Postaram sie więc je nadrobić
Minęly 3 miesiące.Na nudę narzekac nie moglam.Kudlaty z Tią dogaduje się dobrze,z Airą naprzemiennie-raz klótnia,raz zawieszenie broni...Ile jeszcze?
....pewnie jeszcze chwilę
Odcinek kolejny pt.
JAK FOTEL POMOGŁ MI W UTRZYMANIU POZYCJI W STADZIE
Bylo tak: Przyjechaly moje Dzieciaki.Usiadlysmy z Corka w pokoju przy ławie,popijąc herbatkę,plotkując . Psy oczywiscie wokol mojego fotela.
Poupychaly się ,kazdy najlepiej dla siebie.Tia pod stolikiem ,bo a nóz cos spadnie-jej pozycja jest stala i niepodważalna.
Kudlaty -na moich nogach,bardziej z prawej,Aira -bardziej z lewej.
Rodzinna sielanka dlugo nie trwała
Wyszlo na to,ze to "bardziej "Kudlatego bylo chyba blizej mnie niż"bardziej" Airy ,bo Airiszon skoczyl na Kudłasia.
Ten sie od razu ulozyl na boku ,uciekając wzrokiem,a babol stoi na nim przednimi lapami,jak krol lew i warczy
No i w tym wszystkim ja. Z Kudłasiem na stopach ,wstac nie mogę i Airiszona mam na wysokosci twarzy.
Teoretycznie jeszcze się nigdy nie zdarzylo,zeby Aira mnie drasnęla,ale jakos wolalam pokierowac sie rozumem (a nie tylko wiarą )
Delikatnie wyswobodzilam sie spod ciezaru Kudlasia i opartej na nim Airy,po cichu weszlam na fotel i jak już bylam zdecydowanie "nad nimi"dopiero wrzasnęlam.
Aira odpuscila. Zrobilam jej od razu troche karnej "musztry". Kudlas ,biedny, wyhamowal w saunie.....
Po chwili juz wspolnie latali po ogrodzie.