cd,cd....
pt. 8 MARCA dniem.........Kudłatego
8 marca minęło 8 miesięcy od zamieszkania Kudłatego z nami.
Jak to szybko zleciało ....
Ile wspólnie przeżyliśmy przez te 8-cy...
Kudłaś od pierwszego dnia zjednał sobie cala moją rodzinę i wszystkich znajomych.Nawet ci ,którzy głosem "zdroworozsądkowym"próbowali coś konstruktywnego powiedzieć na temat mojej decyzji ,milkli pod jednym spojrzeniem Kudłatego.Dlatego dane mi było nie usłyszec ,co tez sobie o mnie myślą
Był tylko jeden przeciwnik.Nie byle jaki.Duży,silny,zazdrosny-"zastępca prezesa",pierwsza po Tii ,czyli Aira.
Nie było więc ani spokojnie,ani nudno.Było burzliwie,zamaszyscie i z chirurgiem w tle
Za to teraz -pełna zgoda
Dziewczyny nauczyły Kudłatego zwyczajów panujących w domu.
Gdy wracam z pracy psy czekają aż rozpakuję zakupy,zdejmę kurtkę,przebiorę buty.Siedzą grzecznie.Potem jest głaskanie ,przytulanie,merdanie,albo bardziej ekspresyjnie -śpiewne piski i tańce połamańce ( wszystko x 3 i wszystko identycznie

)
Nie nauczyły go jeszcze kraść ,ale to tylko kwestia czasu pewnie
Nadal jeżdzimy do szkoły i wreszcie normalnie ćwiczymy (pomyśleć ,że kiedyś trzeba było prawie chusteczką przed nosem Kudłatego machać ,żeby mnie zauważył)
Nigdy nie myślałam , ze będę miała trzy psy.....no to mam...
i wiecie co ?
Przyjemnie jest się wtulić w to czarne futro,które już teraz,tak jak blondynki,pachnie domem
