Podsumowań nadszedł czas

Nasz staż z Ursą/Ulą vel Balbiną to 9,5 m-ca.
Przywitałyśmy sie w Dzień Dziecka ub.r.
Tak jak na fb, wpadła mi w oko i w... serce.
Jako największy pies w domu, rozpoczęła bezapelacyjne rządy w psim stadzie.
Gdy wysiada z auta po jeździe; auto i pani; są wyłącznie jej.
Wystarczy groźne spojrzenie i podniesienie warg w "uśmiechu" i hierarchia przyjęta.
Nie przeczę, że nie obyło się, bez kilku plaskaczy z mojej strony, aby rządy nie były czasem brutalne.
Lecz gdy Tajson zajrzał jej do miski, zostawiła mu "ślad" na zadzie

.
Koty mogą jej wisieć na wielkiej, wciąż merdającej , kicie ; im wolno.
Po przyjeździe poznawała powoli i cierpliwie; domowe zwyczaje i akceptowała je "bez szemrania".
Zaanektowała chodniczek przed moim łóżkiem i to jej miejsce spania. Tajson i Lucky śpią w drugim szeregu.
Na spacery, od pierwszego dnia chodzimy zgodną trójcą (psią), a nawet piątką + 2 koty.
Jako, że Ula , to starsza Pani, wiec, obywa się bez wielkich szaleństw (z jej strony). Np. wycieczek rowerowych i gonitw. Pozostaje na posesji i.. pilnuje, skutecznie.
Pogoniła złodzieja i natarczywego rotka z sąsiedztwa.
Ale grzybobrania , zaliczyliśmy.
Codziennie mamy 3, 4 spacerki dla jej kondycji; nie długie i nie zbyt wyczerpujące.
Każdego ranka witają mnie uśmiechnięte trzy psie, ukochane pychole i machające ogony; bezcenne...
Gdy wracamy z wycieczek rowerowych, Ulina pędzi (bez przesady ) do nas, do bramy i demonstruje szał radości.
Reasumując, nie tylko przygarnięty młody pies wnosi dużo radości do domu, ale starszy potrafi również dać nowej, swojej rodzinie wiele szczęścia i uśmiechu.
A wpatrzone w twoje, błyszczące radością, psie oczy, są PIĘKNE.