troche czasu minęło....pora na kolejny odcinek "Z życia nadmorskiej trójcy " Pt:
NOWY CZłONEK RODZINY czyli JAK SIĘ USTRZEC PRZED '"ALERGIĄ NA PSA"
Powiększyła się nam rodzina

Trzy tygodnie temu urodził się mój cudowny Wnuk
Moja Córka i Zięć wybrali wczorajszy dzień na wprowadzenie noworodka do rodziny . Dziewczyny były zawsze wychowywane i wręcz szkolone tak ,że dziecko to osoba nietykalna .Nasz trener - Maciej zawsze dbał o takie zajęcia socjalizacyjne(najczęściej na pokazach szkolenia,na które przychodziły cale rodzinki z dziećmi)...
Jak się zachowa trójca w tak ważnym dniu?Czy mądrości Tii starczy dla wszystkich

?jak Kudlaty?Jak Aira?(czy nie będzie zazdrosna ?)
Wreszcie młodzi przyjechali. Córka najpierw wytuliła psy ,a Zięć postawił fotelik z noworodkiem na ziemi i powiedział "to jest nasze dziecko i teraz mozecie się zapoznać".Psiaki nawet się nie odezwały(żadnego szczeknięcia na powitanie jak zwykle)jakby wiedziały ,że ta chwila jest bardzo ważna.Po cichutku podeszły do Dziecka ,obwąchały Je i ułożyły się przy foteliku.Potem kibicowały przy karmieniu.Dziewczynom wystarczyło ,że są w pobliżu dziecka i ułożyły się spokojnie,.Kudłaty cały czas asystował Córce. Przewijała maluszka na przewijaku ,który ułożyła na biurku,a Kudłaś usiadł przy biurku,oparł pysk o blat (wysoki jest,zawsze sięga głową ponad stół czy biurko jak usiądzie) i nie spuszczał oka z maluszka.
Na wspólny spacer zabralismy tylko dziewczyny,bo rąk było mało.Zadowolone były niesamowicie,że biorą udział w tak ważnej wyprawie.Podreptalismy do parku.Ulica którą szliśmy ma bardzo wąski chodnik.Trudno było się tak ustawić ,żeby wszyscy byli jak najbliżej "Nowego".W końcu pochód prowadziła Tia.Byla tak dumna.Szła przodem,rozglądała się ,jakby chciała sprawdzic ,czy wszyscy widzą "nasze dziecko".Co chwilę się ogladala,czy Aira dobrze pilnuje wózka.Aira szła obok wózka . Tez była taka przejeta i tylko na wózek patrzyła.
W parku oczywiscie mijało nas dużo psów i było jak zwykle grzecznie.Tylko jak jeden młody psiak zaczął się do dziewczyn radośnie wyrywać, w celu najwyrazniej towarzyskim, i za bardzo się zbliżyl do wózka ,został przez obie dziewuchy obszczekany
Tak sobie myśle o tym naszym wczorajszym dniu,o tym jak wszystko odbylo się spokojnie i mądrze...Myślę o naszej Fundacyjnej Larze(teraz juz szczesliwej w nowym domu),która z powodu dziecka zostala oddana na łancuch,o wszystkich psich biedach pozbawionych domu z powodu "alergii dziecka na psa ",o swoim urlopie w Bieszczadach gdzie za sasiadow mieliśmy rodzinę,w której na widok moich psów w histerie wpadało 4-letnie dziecko i jego matka..........................i.................dziękuję moim Dzieciom za mądrość
